czwartek, 1 sierpnia 2013

Diety antygrzybicza (candida, drożdżyca)

Zabronione:

- cukier (również miód, dżem, czekolada, cukierki, ciasta, soki z cukrem, wszystko co dosładzane koncentratem fruktozy czy syropem glukozowym itp.)
- biała mąka, gluten (białe pieczywo, makarony, naleśniki, pierogi, chleb z mąki mieszanej)
- pszenica, orkisz, drożdże (również w chlebie)
- alkohol, szczególnie słodkie wina, likiery, piwo
- słodkie owoce (banany, winogrona, pomarańcze, mandarynki, suszone owoce, kompoty)
- wszystkie orzechy
- kasze kus-kus i manna (pszenica)
- grzyby jadalne, wszystkie

Dozwolone:

- ryż, każdy rodzaj
- ziemniaki
- ksylitol, syrop z agawy
- kasze: gryczana, jęczmienna, kukurydziana, jaglana
- pieczywo z mąki żytniej na zakwasie, lub chrupkie pieczywo z mąki żytniej
- ryby, mięso z wyjątkiem wieprzowiny (w moim przypadku były to same ryby)
- produkty mleczne z wyjątkiem serów pleśniowych
- jajka, także przepiórcze
- warzywa: wszystkie, szczególnie na surowo
- soczewica, warzywa strączkowe (soja, ciecierzyca, fasola itp.)
- makarony: sojowy, ryżowy, kukurydziany
- oleje z dozwolonych produktów (oliwa z oliwek, olej z siemienia, etc.)
- owoce kwaśne, np. grapefruity, kiwi, cytryny, kwaśne jabłka
- napoje: woda niegazowana, herbaty ziołowe słabo parzone (zielona, czerwona, biała), herbata czarna, kawa

Dieta trwała 6 tygodni, przy czym przez 4 tygodnie nie wolno mi było jeść również produktów mlecznych, jajek, niektórych konserwantów i jeszcze kilku produktów o których nie pamiętam. Można się kłócić co do podstaw naukowych takich badań, sensu homeopatii i tak dalej - nie mogę powiedzieć, że wierzę w te metody w 100%, ale byłam w sytuacji kryzysowej, chwytałam się każdej możliwości i akurat to zadziałało. Możliwe jednak, że pomogło mi co innego niż "zwalczenie grzybicy" (np. przypadkiem odstawiłam alergeny). Nie jest to istotne, nie chcę rozpoczynać żadnych dyskusji bo ich nie brakuje. Jednak w przeciwieństwie do drugiej diety, którą obecnie stosuję, ta jest w 100% bezpieczna i można ją stosować bez konsultacji z lekarzem (pod warunkiem, że stan zdrowia na to pozwala).

Najtrudniejsze w diecie jest znajdowanie gotowych produktów, które nie mają w sobie cukru. Np. majonez kielecki co prawda cukru nie ma, ale musztarda z której jest zrobiony już ma (są to jednak tak śladowe ilości, że małą łyżeczkę majonezu na kanapce można oczywiście zjeść). Gotowe sosy pomidorowe bez cukru to ogromna rzadkość, dlatego wtedy nauczyłam się kupować pulpę pomidorową i ją doprawiać po swojemu, robię tak do teraz :) No i oczywiście nauczyłam się czytać etykiety - łatwo zapomnieć że pesto jest robione na orzechach, albo nie domyślić się, że cukier jest również w... śledziach. Niestety musiałam też zrezygnować z sosu sojowego, ponieważ ma mąkę pszenną (oprócz tego jest fermentowany, więc odpada podwójnie). Nawyk czytania etykiet został mi na szczęście do dziś, dzięki czemu wiem, że solone lays'y (ziemniaki, olej słonecznikowy, sól) są o wiele wiele lepsze niż solone "wiejskie ziemniaczki" (polecam poczytać etykietę, niewiele ma to wspólnego z wiejskością ;))

Jednym z moich ulubionych przepisów w trakcie tej diety, było curry z soczewicy z ryżem. Przepis pochodzi z newslettera Zostań wege na 30 dni, ale ja za każdym razem go modyfikowałam. Bardzo prosty i szybki przepis, polecam modyfikować dalej, po swojemu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz