Po kilku dniach bycia na diecie eliminacyjnej, która dosłownie składała się z kilku produktów, zaczęłam cierpieć na ostry brak cukru. Wcześniej jadałam słodycze raz w tygodniu, więc nie był to syndrom odstawienia, po prostu w pakiecie dozwolonych produktów nie znalazł się żaden owoc (z wyjątkiem pieczonego jabłka), a i warzyw było niewiele. Z przyzwyczajenia niczego nie dosładzałam co poskutkowało atakiem histerii na widok półki z batonikami na stacji benzynowej. Wróciłam biegiem do domu, upiekłam jabłko i posypałam je solidną porcją cukru. Wiadomo było jednak, że na jabłkach z cukrem długo nie pociągnę, więc Najlepszy z Mężów zamknął się w kuchni i zaczął kombinować. W efekcie powstały najprostsze i prawdopodobnie najszybsze ciastka owsiane na świecie. Zero mąki, zero tłuszczu, zero kurzych jajek, zero mleka. Serio.
Składniki (około 6 dużych ciastek):
- 2 szklanki płatków owsianych
- 8 jajek przepiórczych lub 2 łyżki mielonego siemienia lnianego
- 4 duże łyżki cukru (wtedy wychodzą baaardzo słodkie, ale tego mi aktualnie potrzeba :) można dać mniej)
- ewentualnie trochę wody :)
Zmieszać wszystko :) jajek przepiórczych nie polecam wrzucać bezpośrednio do miski. Skórka lubi wpadać przy rozbijaniu. Jeśli chodzi o siemię lniane wystarczy zalać dwie łyżki odrobiną wody i poczekać minutę, aż zrobi się glut. Na koniec dodać trochę wody, jeżeli się słabo klei ale uwaga - nie będzie się kleić tak czy inaczej. Powinno wyglądać tak:

Piekarnik na 180-200 stopni. Z "ciasta" zrobić kulkę w ręce i rozpłaszczyć na papierze do pieczenia. Nie wyjdzie równo, ani ładnie :) Piec jakieś 15 minut, ja zostawiam na trochę dłużej bo lubię chrupiące :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz